Przez lata przy zatkanym czy cieknącym odpływie w wannie automatycznie dzwoniło się po hydraulika. Dziś sporo rzeczy próbuje się ogarnąć samodzielnie, ale często kończy się to szarpaniem się z kluczem i zniszczoną armaturą. Tymczasem odkręcenie odpływu w wannie da się zrobić domowym sposobem, bez siłowania się i bez ryzyka uszkodzenia wanny. Wystarczy znać prostą kolejność działań, kilka trików i mieć pod ręką bardzo podstawowe narzędzia. Nowe podejście polega na spokojnej analizie typu odpływu, właściwym „rozbrojeniu” korka i dopiero na końcu użyciu siły – ale mądrej, a nie chaotycznej. Dlatego poniżej opisany jest konkretny, praktyczny sposób krok po kroku, który pozwala bez stresu odkręcić większość domowych odpływów wannowych.
Jak rozpoznać typ odpływu w wannie
Od tego, jaki typ odpływu jest w wannie, zależy sposób jego odkręcenia. Z zewnątrz wiele z nich wygląda podobnie – metalowa kratka albo korek – ale sposób mocowania pod spodem potrafi się mocno różnić.
Najpierw warto dobrze się przyjrzeć samemu korkowi i maskownicy. Czy korek jest na łańcuszku, na cięgle (pokrętło na boku wanny), czy działa na zasadzie „klik” (klik-klak)? Czy widać śrubę na środku kratki/korka, czy jest ona schowana? To daje pierwszą podpowiedź, z czym ma się do czynienia.
W blokach i starszych domach najczęściej spotykane są proste odpływy z widoczną śrubą pośrodku kratki. W nowszych łazienkach dominują odpływy z korkiem klik-klak, gdzie dostęp do śruby jest ukryty pod ruchomą główką korka. Zdarzają się też zestawy z przelewem i cięgłem – obracanie pokrętła na boku wanny podnosi i opuszcza korek w odpływie.
Precyzyjne rozpoznanie typu nie jest teorią dla ciekawskich. To realnie skraca czas pracy i zmniejsza ryzyko urwania śruby lub porysowania chromu.
Co będzie potrzebne do odkręcenia odpływu
Zaskakująco często wystarczy absolutne minimum. Zanim zacznie się kombinować z wymyślnymi narzędziami, warto przygotować podstawowy zestaw:
- Śrubokręt krzyżakowy (PH2) i płaski, najlepiej średniej wielkości
- Klucz nastawny lub mały francuz – do nakrętki pod wanną
- Stara szmatka lub mały ręcznik (do ochrony powierzchni i złapania nakrętki)
- Mała miska lub wiadro – pod syfonem, na resztki wody
- Latarka lub lampa czołowa – pod wanną zwykle jest ciemno
Warto też przygotować cienki nożyk lub żyletkę, bo stara silikonowa uszczelka często trzyma odpływ mocniej niż sama śruba. Przy mocno zapieczonych elementach przydaje się odrobina odrdzewiacza w sprayu, ale w łazience trzeba uważać na powierzchnie akrylowe i silikon.
W 9 na 10 przypadków odpływ w wannie da się odkręcić w ciągu 15–30 minut, bez rozbierania połowy łazienki i bez specjalistycznych narzędzi – pod warunkiem, że nie pomija się etapu z „rozbrojeniem” korka i odcięciem starego silikonu.
Przygotowanie wanny i dostępu do syfonu
Zanim dotknie się śrub, warto zabezpieczyć otoczenie. Wanny akrylowe bardzo łatwo się rysują, a chromowaną armaturę można zniszczyć w kilka sekund źle użytym narzędziem.
Dno wanny dobrze jest wyłożyć starą ręcznikową szmatką lub kartonem – jeśli śruba wypadnie z ręki, nie zrobi wgłębienia ani nie obtłucze emalii. Dobrze też wyjąć wszystkie kosmetyki i akcesoria z rantów wanny, żeby nie spadały w trakcie pracy.
Najwięcej zamieszania zwykle jest z dostępem do syfonu pod wanną. W nowym budownictwie jest tam zazwyczaj drzwiczka rewizyjna. Wystarczy je otworzyć i można spokojnie pracować. Gorzej, jeśli wannę ktoś obudował na sztywno kafelkami bez rewizji. Wtedy – uczciwie – domowy sposób ma swoje granice. Zanim zacznie się podważać płytki, lepiej dwa razy się zastanowić i ocenić ryzyko.
Odkręcanie odpływu krok po kroku
Przygotowanie i „rozbrojenie” korka
Pierwszy etap to zawsze pozbycie się ruchomych elementów na wierzchu. Bez tego nie będzie dostępu do śruby, która trzyma cały odpływ.
W odpływach z korkiem klik-klak główkę korka zwykle wyjmuje się przez jej naciśnięcie i pociągnięcie w górę, lekko przekręcając. W zależności od modelu, korek jest wkręcony na mały gwint lub wciśnięty na zatrzask. Jeśli siedzi bardzo sztywno, można użyć gumowej przyssawki albo złapać go przez szmatkę kombinerkami – ale delikatnie, żeby nie zniszczyć powłoki.
Przy prostym korku na łańcuszku sprawa jest banalna – korek się po prostu odkłada na bok. Pod spodem widać od razu kratkę i najczęściej centralną śrubę. W systemach z cięgłem (pokrętło z boku wanny) korek zwykle da się podnieść maksymalnie do góry i wyczepić z zaczepu; czasem trzeba pomóc sobie płaskim śrubokrętem, ale trzeba to robić z wyczuciem.
Kiedy korek znika z pola gry, trzeba dokładnie obejrzeć środek odpływu. Zazwyczaj widać śrubę mocującą – krzyżakową lub płaską. Tu przydaje się dobre światło. Zdarza się, że łeb śruby jest zarośnięty kamieniem lub brudem. Wtedy warto go delikatnie oczyścić końcówką śrubokręta lub cienkim nożykiem, żeby narzędzie miało pełny kontakt z gniazdem.
Na tym etapie nie ma jeszcze sensu szarpać się z całym odpływem. Najpierw trzeba w spokoju ustalić, gdzie jest śruba główna i jak do niej podejść, żeby jej nie obrobić.
Odkręcanie śruby i rola starego silikonu
Kiedy śruba jest widoczna, można przejść do właściwego odkręcania. Śrubokręt musi pasować możliwie idealnie – zbyt mały lub zbyt duży łatwo „obrobi” łeb i wtedy problem rośnie. Lepiej dobrać narzędzie o milimetr większe niż mniejsze i mocniej docisnąć.
Przed pierwszym ruchem warto spróbować delikatnie poruszać śrubą w obie strony – minimalnie w prawo i w lewo. Pozwala to „przełamać” naloty kamienia lub rdzę. Dopiero potem wykonuje się zdecydowany, ale kontrolowany ruch w kierunku odkręcania. Jeśli śruba idzie ciężko, nie ma sensu dokładać siły całym ciałem; dużo bezpieczniej jest przerwać, psiknąć odrobinę odrdzewiacza (uważając na akryl) i odczekać kilka minut.
Częsty błąd polega na założeniu, że gdy śruba puściła, cały odpływ od razu wyskoczy. W praktyce to właśnie teraz do gry wchodzi stary silikon, który przykleja rant odpływu do wanny. Nawet po odkręceniu śruby, maskownica ani drgnie i zaczyna się siłowanie śrubokrętem od góry, co kończy się porysowaną powierzchnią.
Bezpieczniej jest wziąć cienki nożyk lub żyletkę i obciąć silikonową obwódkę wokół odpływu. Robi się to płaskimi, ostrożnymi ruchami, praktycznie „po plastiku” wanny. Po odcięciu silikonu maskownica najczęściej daje się już lekko podnieść paznokciem lub końcówką śrubokręta owiniętego szmatką.
Dopiero teraz można delikatnie wyjąć górny element odpływu z otworu wanny. Jeśli nadal coś trzyma, nie ma sensu szarpać – zwykle gdzieś został fragment silikonu, który trzeba dociąć.
Odłączenie syfonu pod wanną
Gdy góra odpływu jest już luźna, zostaje jeszcze połączenie ze syfonem pod wanną. To etap, który wielu domowników pomija, próbując wyszarpać wszystko od góry – co kończy się pękniętym plastikiem albo przeciętą uszczelką.
Pod wanną, bezpośrednio pod otworem odpływowym, znajduje się plastikowa miska syfonu, przykręcona najczęściej dużą plastikową nakrętką do gwintowanej tulei odpływu. Tu przydaje się klucz nastawny lub po prostu mocna ręka, jeśli wszystko nie jest zbyt zapieczone. Przed odkręceniem warto podstawić miskę – w syfonie zawsze stoi trochę wody.
Nakrętkę odkręca się zwykle ręcznie lub kluczem, chwytając ją przez szmatkę, żeby nie ślizgała się w dłoni. Po jej zdjęciu syfon można delikatnie odsunąć w dół lub na bok – nie trzeba od razu go demontować, jeśli celem było tylko odkręcenie samego odpływu przy wannie.
W tym momencie gwintowana tuleja odpływu (ta, która przechodzi przez otwór w wannie) jest już zwykle całkowicie wolna. Górną część można wyjąć od strony wanny, a dolną – w razie potrzeby – odłączyć całkowicie od syfonu.
Przy okazji warto rzucić okiem na stan uszczelek – jeśli są spękane, twarde lub zdeformowane, i tak nie ma sensu ich zostawiać. Nowy montaż na starych uszczelkach to proszenie się o przeciek.
Gdy odpływ ani drgnie – co można zrobić, a czego lepiej nie
Zdarzają się przypadki, kiedy mimo wszystkich zabiegów odpływ siedzi jak zespawany. Najczęściej problemem jest połączenie starego metalu, kamienia kotłowego i silikonu, który przez lata utwardził się jak kamień.
Pierwsza rzecz to cierpliwość i praca etapami: odrdzewiacz na śrubę, odczekanie kilkunastu minut, próby delikatnego poruszania śrubą, a dopiero potem mocniejszy ruch. Przy bardzo sfatygowanej śrubie warto rozważyć jej całkowite rozwiercenie wiertłem metalowym – ale to już operacja dla osób pewnych ręki i z odpowiednim sprzętem.
Nie ma natomiast sensu używać młotka do dobijania śrubokręta czy brutalnie podważać maskownicę ostrym narzędziem. Uszkodzona powierzchnia wanny albo pęknięta ceramika/akryl to znacznie większy koszt niż wizyta hydraulika.
Trzeba też uważać z podgrzewaniem elementów metalowych. W teorii ciepło pomaga przełamać zapieczenia, w praktyce w wannie akrylowej można bardzo łatwo przegrzać i zdeformować materiał. Otwarty ogień odpada całkowicie, a opalarka w niepewnych rękach również.
Jeśli do odpływu nie ma absolutnie żadnego sensownego dostępu od spodu (brak rewizji, zabudowa „na twardo”), a element jest metalowy i skorodowany, czasem najrozsądniejszą decyzją jest przerwanie domowych eksperymentów. Są sytuacje, w których bez rozkucia fragmentu obudowy się nie obędzie – i wtedy lepiej, żeby robił to ktoś, kto potem tę łazienkę sensownie złoży.
Przygotowanie miejsca po starym odpływie
Po zdjęciu starego odpływu w otworze wanny zostaje zwykle mieszanka resztek silikonu, kamienia i brudu. Zanim cokolwiek nowego trafi na swoje miejsce, trzeba tę powierzchnię dobrze przygotować.
Stary silikon usuwa się mechanicznie – paznokciem, plastikowym skrobakiem albo ostrożnie żyletką pod małym kątem. Nie powinno się używać metalowego noża „na siłę”, bo rysy wokół odpływu będą potem widoczne na lata. Na końcu można sięgnąć po środek do usuwania silikonu, ale znów – z rozwagą, bo nie wszystkie środki chemiczne lubią się z akrylem.
Otwór w wannie warto na koniec przetrzeć szmatką z odrobiną alkoholu (np. izopropylowego) lub płynu do szyb i zostawić na chwilę do wyschnięcia. Czysta, odtłuszczona powierzchnia to mniejsze ryzyko przecieków po założeniu nowego odpływu.
Krótko o ponownym montażu odpływu
Skoro odpływ udało się już odkręcić, praktycznie zawsze pojawia się pokusa, żeby od razu założyć nowy element. Sam montaż jest odwrotnością demontażu, ale warto pamiętać o kilku rzeczach.
- Uszczelki muszą trafić dokładnie tam, gdzie przewidział producent (zwykle jedna od strony wanny, druga od strony syfonu).
- Cienka warstwa silikonu sanitarnego wokół kołnierza odpływu od strony wanny zazwyczaj wystarczy – nie ma sensu wyciskać pół tubki.
- Dokręcanie od spodu powinno być zdecydowane, ale bez siłowania – plastikowe gwinty łatwo zniszczyć.
- Po zakończeniu montażu trzeba nalać do wanny trochę wody i sprawdzić szczelność połączeń przy odpływie i syfonie.
Jeśli wszystko jest suche, można spokojnie uznać operację za zakończoną. Przy zachowaniu opisanej kolejności prac odkręcenie odpływu w wannie przestaje być loterią i nie wymaga ani specjalistycznego sprzętu, ani wieloletniej praktyki hydraulika – wystarczy odrobina uwagi i konsekwencja w działaniu.
