Najpierw pojawia się prośba o „jeszcze jedną bajkę”, potem pojawia się zmęczenie po całym dniu, a na końcu potrzeba historii, która naprawdę wyciszy. W takich wieczorach dobrze działa opowieść, która jest jednocześnie spokojna i odrobinę przygodowa. Poniżej gotowa bajka o dinozaurach na dobranoc, którą można czytać dziecku krok po kroku, bez wymyślania na bieżąco. Historia ma wyraźny początek, rozwinięcie i bardzo łagodne zakończenie, dzięki czemu pomaga dziecku „zejść z obrotów” po intensywnym dniu. Na końcu znajduje się kilka prostych wskazówek, jak wykorzystać tę opowieść w wieczornym rytuale.

Bajka o dinozaurach na dobranoc – wprowadzenie

To opowieść o małym triceratopsie, który boi się ciemności, choć żyje w świecie pełnym gwiazd. W historii pojawiają się też inne dinozaury, ale tło jest spokojne: słychać szum drzew, plusk rzeki, cichy krok po miękkiej ziemi. Zamiast dynamicznej akcji dominuje powolna, kojąca wyprawa, która krok po kroku prowadzi do zaśnięcia. Bajka jest tak skonstruowana, by można ją było skończyć w dowolnym momencie – wystarczy przyciszyć głos przy ostatnich akapitach i pozwolić dziecku odpłynąć.

Im wolniej czytana jest bajka na dobranoc, tym szybciej dziecko zasypia – tempo głosu ma większe znaczenie niż sama tematyka opowieści.

W Dolinie Gwiezdnych Dinozaurów

W bardzo dawnych czasach, kiedy po ziemi chodziły jeszcze ogromne dinozaury, istniała ukryta dolina, której nie było na żadnej mapie. Nazywano ją Doliną Gwiezdnych Dinozaurów, bo każde jezioro odbijało nocne niebo tak wyraźnie, że wyglądało jak drugi, podziemny kosmos. W ciągu dnia dinozaury bawiły się tam głośno, ale nocą cała dolina cichła, jakby ktoś przykrył ją wielkim, miękkim kocem z chmur.

W tej właśnie dolinie żyło stado triceratopsów z młodymi. Dorosłe osobniki były ogromne, spokojne i mądre, a ich rogi lśniły lekko w świetle księżyca. Wśród nich był jeden bardzo mały triceratops. Miał krótki ogonek, jeszcze trochę chwiejne nogi i na imię Torek. W ciągu dnia śmigał jak błyskawica, ale gdy tylko słońce znikało za górami, cały jego zapał ulatywał.

Mały Triceratops, który bał się ciemności

Kiedy nadchodził wieczór, wszystkie dinozaury szykowały się do odpoczynku. Niektóre układały się pod wielkimi paprociami, inne przytulały się do skał nagrzanych po całym dniu. Tylko Torek co chwilę podnosił głowę, nasłuchując każdego szmeru. Przestraszyło go nawet ciche brzęczenie nocnych owadów.

– Ciemność jest za duża – pomyślał. – A ja jestem za mały.

Wtedy zobaczył ogromnego brachiozaura, który przechodził powoli obok rzeki. Ten wysoki dinozaur miał długą szyję, sięgającą prawie gwiazd. Kiedy kładł się spać, wyglądał tak, jakby obejmował niebo. Torek patrzył na niego z podziwem i lekką zazdrością.

„On na pewno się niczego nie boi” – przemknęło mu przez myśl. Jednak zaraz przypomniał sobie, że nawet najsilniejsze dinozaury czasem się czegoś boją – tylko nie zawsze to widać.

Wyprawa na szczyt Nocnej Skały

Pewnego wieczoru, gdy niebo zrobiło się wyjątkowo czyste, starsza samica triceratopsa podeszła do Torka i łagodnie szturchnęła go nosem.

– Widzisz tę wysoką skałę? – zapytała, wskazując rogiem ciemny kształt w oddali. – To Nocna Skała. Z jej szczytu widać wszystkie gwiazdy. Może pora, byś przekonał się, co tak naprawdę kryje się w ciemności.

Torek poczuł, jak serce bije mu szybciej. Skała wyglądała groźnie, ale ciekawość była jeszcze silniejsza. Ruszył powoli, stawiając ostrożne kroki, a ziemia pod jego stopami była miękka i ciepła po całym dniu.

Pierwsze kroki w ciemności

Na początku było mu bardzo nieswojo. Cienie drzew wydawały się większe niż za dnia, a każdy szelest brzmiał głośniej. Co kilka kroków zatrzymywał się i nasłuchiwał. Po chwili zauważył jednak coś nowego: im bardziej się wsłuchiwał, tym wyraźniej odróżniał dźwięki.

Szum liści brzmiał jak ciche szeptanie, plusk rzeki – jak spokojna melodia, a miękkie stąpanie innych dinozaurów przypominało rytm serca. Ciemność przestawała być wielką, straszną plamą, a zaczynała składać się z małych, znajomych odgłosów.

Po drodze do Torka dołączył młody ankylozaur o imieniu Krum. Jego grzbiet był pokryty twardymi płytkami, ale oczy miał łagodne.

– Też idziesz na Nocną Skałę? – zapytał spokojnie. – Zawsze trochę się boję, ale z góry gwiazdy błyszczą tak jasno, że warto.

Torek zdziwił się, że ktoś tak dobrze opancerzony też czuje strach. Poczuł się mniej samotny. Razem wspinali się coraz wyżej, a im wyżej byli, tym więcej gwiazd widzieli między gałęziami.

Najjaśniejsza gwiazda dla Torka

Gdy dotarli na szczyt, cała dolina leżała pod nimi spokojna jak śpiący olbrzym. Jeziora wyglądały jak lustra, w których tańczą drobne światełka. Niebo było ciemne, ale nie puste – pełne tysięcy cichych, migoczących punkcików.

Torek usiadł ostrożnie na kamieniu, a Krum położył się obok. Przez chwilę obaj milczeli, jakby ktoś zamknął w dolinie wszystkie głośne dźwięki dnia i zostawił tylko oddechy, szelesty i bicie serc.

– Widzisz tę jasną gwiazdę tam, nad największym drzewem? – odezwał się Krum. – Kiedy się boję, wyobrażam sobie, że ta gwiazda świeci tylko dla mnie. Jak mała lampka, która nigdy się nie kończy.

Torek spojrzał w wskazane miejsce. Jedna z gwiazd naprawdę świeciła jakby mocniej niż reszta. Pomyślał, że to może być jego gwiezdna lampka. Nagle ciemność wokół przestała być taka straszna. Była tylko tłem dla światła.

Przypomniał sobie dolinę za dnia – głośną, pełną biegania i zabawy. Teraz ta sama dolina spała. Ciemność nie przyszła, żeby straszyć, tylko żeby wszystko zatrzymać i dać odpoczynek.

Strach przed ciemnością często znika, gdy dziecko dostanie „obraz” – np. własną gwiazdę czy lampkę w wyobraźni, którą może przywołać w myślach przed snem.

Nagle Torek poczuł ciepło w łapach i ciężkość w powiekach. Ziewnął szeroko, aż gwiazdy zamigotały mu pod powiekami. Położył się obok Kruma na płaskiej skale. Słyszał jeszcze cichy szum doliny, ale dźwięki mieszały się powoli ze snem.

W myślach powtarzał: „Mam swoją gwiazdę. Świeci, nawet kiedy zamykam oczy.” Po chwili nie słyszał już nic. Tylko spokojny oddech dwóch małych dinozaurów unosił się na tle cichej, nocnej doliny.

Jak wykorzystać tę bajkę podczas usypiania

Tę bajkę o dinozaurach można czytać dziecku w całości lub dzielić na dwie wieczorne porcje. Sprawdza się szczególnie u dzieci, które:

  • boją się ciemności lub zostawania same w pokoju,
  • potrzebują spokojnych, „powolnych” historii przed snem,
  • lubią dinozaury, ale nie przepadają za bardzo dynamicznymi opowieściami.

Prosty rytuał czytania

Dobrym pomysłem jest połączenie tej bajki z krótkim, powtarzalnym rytuałem. Powtarzalność daje dziecku poczucie bezpieczeństwa i przewidywalności. Można zastosować na przykład taki schemat:

Najpierw zgaszenie głównego światła i zapalenie jednej, stałej lampki, która kojarzy się wyłącznie z czytaniem. Potem chwila ciszy – choćby kilkanaście sekund – zanim zacznie się czytać, by dziecko mogło „przełączyć się” z zabawy na słuchanie. W trakcie najspokojniejszych fragmentów (góra, gwiazdy, zasypianie dinozaurów) warto celowo zwolnić tempo mówienia i lekko ściszyć głos.

Jeśli dziecko zaczyna zasypiać przed końcem, nie trzeba doczytywać na siłę. Bajkę można zakończyć w dowolnym momencie, miękko skracając ostatnie zdanie, np. „A dinozaury leżały cichutko… i wszystko powoli… zasypiało…”. Dla dziecka ważniejsze jest brzmienie głosu niż dokładne dotarcie do ostatniego akapitu.

Pytania do dziecka po bajce

Jeśli dziecko jest jeszcze dość wybudzone po zakończeniu opowieści, warto wykorzystać bajkę jako punkt wyjścia do krótkiej rozmowy. Najlepiej zadać 2–3 bardzo proste pytania, bez długiej dyskusji, by nie rozbudzać malucha.

Przykładowe pytania:

  • Który dinozaur spodobał się najbardziej – Torek czy Krum?
  • Jak mogłaby wyglądać „twoja gwiazda” na niebie?
  • Czego bał się Torek, a co mu pomogło?

Odpowiedzi często pokazują, czego naprawdę obawia się dziecko i co może je uspokoić. Nie trzeba komentować wszystkiego szczegółowo – czasem wystarczy krótkie „rozumiem”, „też by się tak czuło wiele osób”, by dziecko poczuło się zauważone.

Na koniec można zaproponować, by dziecko zamknęło oczy i wyobraziło sobie swoją gwiazdę, dokładnie tak jak zrobił to mały triceratops. To proste ćwiczenie działa jak mentalna „lampka nocna”, którą dziecko nosi w głowie – i do której może wracać zawsze, gdy ciemność wydaje się trochę za duża.