To mroczna historia namiętności, zemsty i rodzinnych urazów rozpisana na kilka pokoleń. Ekranizacje tej powieści różnią się tonem, zakresem fabuły i przede wszystkim doborem aktorów, bo właśnie obsada najczęściej decyduje o tym, czy relacja Catherine i Heathcliffa działa na ekranie. Najważniejsze adaptacje „Wichrowych wzgórz” to nie tylko różne epoki kina, ale też zupełnie inne pomysły na głównych bohaterów. Poniżej zebrano te wersje, które najczęściej wracają w rozmowach o ekranizacjach Emily Brontë.

Dlaczego obsada w „Wichrowych wzgórzach” ma tak duże znaczenie

W tej historii nie wystarczy „dobrze zagrać” romansu. Catherine Earnshaw i Heathcliff muszą być jednocześnie pociągający, trudni, chwilami odpychający i wiarygodni w swojej obsesji. Jeśli między aktorami nie ma napięcia, cała opowieść robi się albo zbyt melodramatyczna, albo zwyczajnie chłodna.

Do tego dochodzi problem wieku, pochodzenia i fizyczności postaci. W książce Heathcliff jest outsiderem od pierwszej sceny, kimś obcym społecznie i kulturowo. Część adaptacji ten aspekt łagodziła, inne próbowały przywrócić mu większą surowość. Właśnie dlatego porównywanie obsady poszczególnych wersji ma sens: pokazuje, jak zmieniało się rozumienie tej samej historii.

Najczęściej wspominane ekranizacje to film z 1939 roku, wersja telewizyjna z 1970, film z 1992, miniserial ITV z 2009 i film Andrei Arnold z 2011.

Film z 1939 roku: Laurence Olivier i Merle Oberon

To adaptacja, która dla wielu widzów stała się klasycznym punktem odniesienia, choć obejmuje tylko część powieści. Reżyserem był William Wyler, a w głównych rolach pojawili się Laurence Olivier jako Heathcliff i Merle Oberon jako Cathy. Obok nich zagrali też David Niven jako Edgar Linton oraz Geraldine Fitzgerald jako Isabella Linton.

Olivier zbudował Heathcliffa jako bohatera romantycznego w starym, filmowym sensie: dumnego, zranionego, gwałtownego, ale bardzo eleganckiego ekranowo. To interpretacja mocno klasyczna, chwilami wręcz teatralna, jednak nadal działa dzięki sile jego obecności. Merle Oberon nadała Cathy lekkość i kapryśność, choć w tej wersji postać jest mniej dzika niż u Brontë.

Co ta obsada zmieniła w odbiorze powieści

Film z 1939 roku uprościł materiał źródłowy i skupił się na najbardziej nośnym wątku uczuciowym. W efekcie obsada nie musiała udźwignąć całej, brutalnej genealogii rodzinnej ani drugiego pokolenia postaci. To pomogło zbudować legendę filmu, ale zarazem przesunęło akcent z okrutnej historii na tragiczny romans.

W praktyce Olivier i Oberon stworzyli wzorzec, do którego przez lata porównywano kolejne ekranowe pary. Ten wzorzec był bardzo „hollywoodzki”: piękne twarze, mocne emocje, gotycki klimat i pewna elegancja, która łagodziła brud oraz przemoc obecne w książce.

Nieprzypadkowo właśnie ta wersja długo uchodziła za najbardziej reprezentacyjną. Dawała widzowi przejrzysty układ postaci i mocne ekranowe osobowości. Dla odbiorcy zaczynającego przygodę z adaptacjami to nadal ważny punkt odniesienia, choć niekoniecznie najwierniejszy.

Wersja BBC z 1970 roku: bardziej literacka, mniej wygładzona

Telewizyjna adaptacja z 1970 roku jest dziś rzadziej przywoływana niż film Wylera czy nowsze seriale, ale warto o niej pamiętać. W roli Heathcliffa wystąpił Timothy Dalton, a Catherine zagrała Anna Calder-Marshall. Już sam wybór Daltona ustawił ton opowieści: bardziej ponury, intensywniejszy i mniej „salonowy”.

Dalton wniósł do tej postaci gniew i twardość, które lepiej współgrają z powieściowym pierwowzorem. Nie jest to Heathcliff czysto romantyczny, raczej człowiek napędzany urazą i obsesją. Anna Calder-Marshall stworzyła Catherine bardziej nerwową, niejednoznaczną i trudniejszą do polubienia, co akurat w tym materiale działa na plus.

Ta wersja ma telewizyjny rodowód i to czuć w tempie oraz inscenizacji, ale właśnie dzięki temu mocniej stawia na aktorów i relacje między nimi. Dla osób, które wolą ekranizacje bliższe literaturze niż hollywoodzkiej legendzie, to interesujący przystanek.

Film z 1992 roku: Juliette Binoche i Ralph Fiennes

Adaptacja Petera Kosminsky’ego z 1992 roku bywa wskazywana jako jedna z najambitniejszych prób zmierzenia się z całością powieści. Największą uwagę przyciąga obsada: Ralph Fiennes jako Heathcliff i Juliette Binoche jako Catherine Earnshaw, a później także Cathy Linton. To rozwiązanie ryzykowne, ale zgodne z konstrukcją książki, gdzie losy kolejnego pokolenia są odbiciem wcześniejszych dramatów.

Fiennes jest tutaj bardziej surowy i niepokojący niż wielu jego poprzedników. Nie próbuje na siłę ocieplać bohatera. Heathcliff pozostaje mściwy, dumny i destrukcyjny, co przybliża tę wersję do tonu oryginału. Binoche z kolei gra Catherine z dużą zmiennością: od żywiołowości po chłód i emocjonalne pęknięcie.

Najważniejsze nazwiska tej adaptacji

  • Ralph Fiennes – Heathcliff
  • Juliette Binoche – Catherine Earnshaw / Cathy Linton
  • Jeremy Northam – Hindley Earnshaw
  • Simon Shepherd – Edgar Linton
  • Sophie Ward – Isabella Linton
  • Janet McTeer – Ellen Dean

Obsadowo to jedna z najmocniejszych wersji, bo role drugoplanowe też są dobrze ustawione. Hindley nie jest tu tylko dodatkiem, a Isabella nie sprowadza się do naiwnej figury. Dzięki temu relacja Catherine i Heathcliffa nie wisi w próżni, tylko działa w całym toksycznym układzie rodzinnym.

Film nie każdemu odpowiada wizualnie i narracyjnie, bo bywa chłodny. Mimo to pod względem aktorskim pozostaje jedną z najciekawszych ekranizacji. Zwłaszcza jeśli szuka się wersji, która nie boi się pokazać bohaterów jako ludzi trudnych, a nie tylko romantycznych ikon.

Miniserial ITV z 2009 roku: Tom Hardy i Charlotte Riley

Dla wielu współczesnych widzów właśnie ta adaptacja stała się najważniejsza. Miniserial z 2009 roku miał przewagę formatu: dwie części pozwoliły rozwinąć fabułę szerzej niż typowy film. W roli Heathcliffa wystąpił Tom Hardy, a Catherine zagrała Charlotte Riley. Edgar Linton przypadł Andrew Lincolnowi, a młodego Heathcliffa zagrał Solomon Glave.

Hardy zagrał Heathcliffa z mieszaniną brutalności, uroku i wewnętrznego napięcia. To jedna z tych kreacji, które łatwo zapamiętać, bo postać nie jest ani wygładzona, ani przesadnie stylizowana. Charlotte Riley jako Catherine wypada bardzo przekonująco: impulsywna, pełna energii, ale też emocjonalnie chaotyczna.

Dlaczego ta para ekranowa tak dobrze działa

Po pierwsze, między Hardym a Riley widać prawdziwe napięcie. Nie chodzi tylko o chemię w romantycznym sensie, ale o poczucie, że tych dwoje jednocześnie się przyciąga i niszczy. To w „Wichrowych wzgórzach” ważniejsze niż sama atrakcyjność aktorów.

Po drugie, serial daje bohaterom miejsce na zmianę. Catherine nie jest tu tylko kapryśną panną, a Heathcliff nie jest zredukowany do jednej nuty gniewu. Ich relacja oddycha, rozwija się i stopniowo ciemnieje.

Po trzecie, dobrze dobrano role drugoplanowe. Andrew Lincoln jako Edgar Linton nie wypada mdło, co często zdarza się w innych wersjach. Dzięki temu wybór Catherine naprawdę ma ciężar, bo po drugiej stronie stoi ktoś więcej niż papierowy rywal.

To właśnie adaptacja z 2009 roku najczęściej bywa polecana jako najlepszy punkt startu: jest przystępna, mocno zagrana i nie spłaszcza bohaterów do prostego melodramatu.

Film Andrei Arnold z 2011 roku: Kaya Scodelario i James Howson

Ta wersja podzieliła widzów, ale właśnie dlatego zasługuje na uwagę. Reżyserka Andrea Arnold postawiła na realizm, fizyczność i brud świata przedstawionego. Catherine zagrała Kaya Scodelario, a dorosłego Heathcliffa James Howson; młodego Heathcliffa zagrał Solomon Glave.

Najważniejsza decyzja obsadowa dotyczyła Heathcliffa. James Howson, czarnoskóry aktor, przywrócił postaci wyraźniej odczuwaną obcość rasową i społeczną, o której w wielu wcześniejszych adaptacjach raczej zapominano albo traktowano ją umownie. To zmienia sposób patrzenia na cały konflikt.

Kaya Scodelario gra Catherine bardziej instynktownie niż klasycznie. Mniej tu salonowej maniery, więcej nerwu i dzikości. Ten film nie próbuje uwodzić elegancją. Chce raczej, by widz poczuł chłód, błoto, przemoc i napięcie klasowe. Nie każdemu taka estetyka odpowiada, ale obsadowo jest to jedna z najbardziej świadomych wersji.

Która obsada najlepiej oddaje powieść

Nie ma jednej odpowiedzi, bo każda adaptacja wydobywa inny rys tej historii. Jeśli liczy się filmowy klasyk, najmocniej działa duet Laurence Olivier – Merle Oberon. Jeśli ważniejsza jest wierność mroczniejszemu tonowi książki, bardzo mocno broni się Ralph Fiennes. Jeśli chodzi o najbardziej przekonującą współczesną parę ekranową, wysoko stoi Tom Hardy i Charlotte Riley.

W praktyce warto patrzeć na te wersje nie jak na konkurujące ze sobą kopie, tylko jak na różne odczytania tego samego materiału. „Wichrowe wzgórza” źle znoszą obsadę zbyt grzeczną albo zbyt efektowną. Ta historia potrzebuje twarzy, w których widać konflikt, dumę i coś niepokojącego. Dlatego właśnie o obsadzie tych adaptacji rozmawia się do dziś częściej niż o samych dekoracjach czy kostiumach.

  • 1939 – klasyczny romantyzm: Olivier, Oberon
  • 1970 – telewizyjna surowość: Dalton, Calder-Marshall
  • 1992 – intensywność i większa wierność książce: Fiennes, Binoche
  • 2009 – najmocniejsza współczesna chemia ekranowa: Hardy, Riley
  • 2011 – najbardziej cielesna i społecznie wyostrzona interpretacja: Scodelario, Howson